Rozterki

Szczęśliwe życie ,czy szczęśliwsze dla mnie w tej chwili to dzielenie jego z kimś drugim,przez to bogatsze bo pomnożone przez dwa. Pragnę swojego mężczyzny takiego na pogodę i na deszcz ale boję się angażować w nowy związek Niecierpliwa młodość jest już dawno za mną Podobno nie ma rzeczy niemożliwych Jedyną niemożliwą rzeczą jest uniknięcie sądu ostatecznego.

Reklamy

Bez tytułu

Usiadłam na podłodze, ukrywając twarz w dłoniach. Potem położyłam się na plecach i wlepilam wzrok w sufit. Myślę o tym ,że pora wziąć się w garść, skończyć z tabletkami.Kiedy jest najciemniej robi się w końcu jaśniej.

Życie wcale nie jest krótkie

Ja zauważyłam, że jak dzieje się coś złego, to większość moich znajomych usiłuje mnie pocieszyć ,że życie jest zbyt krótkie żeby tym się przejmować .Nic bardziej błędnego. Złe trwa długo jest jak nieskończona historia. I wcale nie jest prawdą stwierdzenie, że rzekomo co nas nie zabije ,to nas wzmocni. Nasze dusze są zbyt delikatne i każde nieszczęście zostawia w psychice trwały ślad .O moja mama zawsze wspominała złe rzeczy. Alkoholizm męża. Jego samobójstwo .TO nie  były te czasy, że składano wyrazy głębokiego współczucia. Wręcz odwrotnie.Napiętnowanie ,miasteczko S 42 lata temu odbywało chyba specjalne kursy jak poniżyc człowieka pozostałego przy życiu jakby mając mu  za złe ,że to raczej ta biedna kobiecina powinna skończyć już i tak swoje biedne życie .I tak teraz sobie myślę, że wtedy nie było psychologów .Uczyłam się  w mieście I gdzieś 100 km od naszego S.W sobotę chodziło się jeszcze do szkoły. Mój tata skończył 46 lat .Zdobyłam pieniądze i w PEWEKSiE za 40centow kupiłam paczkę Malborro. Och jak ja się cieszyłam. Skończę jutro.

Strach

Nie chciałam dzisiaj pisać ale boję się. Nie mam pojęcia skąd wziąć pieniądze.Tu i tam mam coś do zapłacenia, do oddania i raty w banku. Wiem ,że większość krótko skwituje ot zwykła stara  głupia baba ,która może oczekuje litości i współczucia. Serce wali jak młotem .Myślami wracam do mężczyzny, który uległ ciężkim obrażeniom i trafił do szpitala i myślę sobie, że to jest dopiero tragedia i w ten sposób próbuję sobie że moja sytuacja, to bułka z masłem. W dzieciństwie miałam wpadek. Koło od wozu drabiniastego zakończone metalowym bolcem wbiło mi się  w czaszkę i było ciężko .Może ta historia ma wpływ na moje postępowanie i postrzeganie rzeczywistości. Skłonność do fantazji, wydawania pieniędzy, pożyczania ich. Boże, to nie dzieje się naprawdę- szepce do siebie. To nie dzieje się naprawdę, to nie może się dziać. Chyba jeszcze nigdy w życiu tak się nie  bałam. Mój strach jest dzisiaj po za wszelką kontrolą. Powtarzam sobie szeptem, że muszę zachować spokój. I Jezu weź zajmij się tym

Takie tam

Tydzień temu byłam u lekarza. W zasadzie u lekarki. Mój znajomy zawsze mówi, że baby są dobre do łóżka i to nie wszystkie, a do leczenia nie nadają się całkowicie. W tej kwestii nie podzielam jego opinii ale facet ginekolog jest o wiele lepszy od ginekologa kobiety. W każdym razie przez kilka dni leżałam z wysoką temperaturą, chrypialam okropnie a od zjedzonego czosnku smierdzialo w całym domu. Moje dzieci porównały ten smród do ulatniajacego się gazu. Pamiętam, że jak mój dziadek chorował to zawsze męczył się z przyjmowaniem jakichkolwiek pastylek. Nie dam zapskudzić sobie chemią organizmu. Wierzył tylko w czosnek w nalewki i wódkę. Podobno prawdziwi mężczyźni leczą się tylko takim sposobem .Gdy któregoś dnia zachorował babcia wezwała pogotowie i pomimo błagania dziadka, że za życia oddaje go do trupiarni trafił tam żeby już do nas nie powrócić .

Ja też jestem jeszcze słaba jak gówno w galarecie ale wybieram się na marsz do Warszawy

Złota godzina

Od tygodnia z przerwami leżę w łóżku. Dopadła mnie angina .Dlatego założyłam bloga i stąd moja aktywność. Pierwsze moje spostrzeżenie ,to takie, że mamy potrzebę pisania,uzewnętrznienia swoim odczuć. Zawsze myślałam, że taką potrzebą jest śpiew 😊.Dlaczego Złota godzina, to książka Sary Donati.Bardzo dobrze się ją czyta .Mogę polecić. Trochę Mam zniesmaczyły mnie recenzje Pani A i Pani K ,które porównują sytuację kobiet z 1883 roku w Stanach Zjednoczonych do obecnej sytuacji kobiet w Polsce. Mam 57 lat i nie mogę zgodzić się z tym ,że obecnych czasach gdzie nasza wiedza i świadomość seksualna jest bardzo rozwinięta aborcja miałaby być metodą antykoncepcji. Przecież moje Panie zmusmy też sowich partnerów do świadomego seksu i konsekwencji tryskania na prawo i lewo. W czasach komuny chodziłam do medyka i miałam praktyki w różnych gabinetach. Do dzisiaj mam w pamięci kobietę,  no taką raczej zadbaną, która tak z ulicy przyszła wyskrobac ciążę. Robili, to dwaj młodzi lekarze na żywca. Z miną pełną wstrętu. Jak musiało boleć o tym przekonałam się po porodzie bo też robili łyżeczkowanie na żywca. Tam po tej skrobance w misce nerkowatej były szczątki człowieka .Było to widać gołym okiem. Uczmy więc dzieci w domach przede wszystkim w domach antykoncepcji, w szkołach, w kościele ale nie używajmy skrobanki jako metody walki z niechcianą ciążą. Oczywiście są różne sytuacje i szanujmy je i każdego jest to sprawa prywatna ,która gdzieś tam w kuluarach może kryć wielką tragedię. Nie ma chyba potrzeby chwalenia się aborcją i robić z siebie bohaterki po to żeby po takim stwierdzeniu (Ja usunęłam) walczyć o in vitro Kobiety nie bądźmy wrogami dla siebie.